Porzucenie iluzji, że kiedyś nasze nadzieje, tęsknoty i pragnienia będą w pełni zaspokojone. To właśnie ta fałszywa nadzieja, że istnieje ktoś lub coś poza mną, kto/ co:
– ukoi
– wypełni
– nakarmi (miłością, wsparciem, wysłuchaniem, zrozumieniem, swoimi zasobami)
– sprawi, że będzie mi dobrze, spokojnie i bezpiecznie
Ta nadzieja trzyma nas „utkniętymi” w wiecznym niespełnieniu, pragnieniu i frustracji.
Będąc w tym utknięciu nie jesteśmy w stanie ruszyć z miejsca w kierunku życia i rozwoju.
1. Fałszywa nadzieja dotyczy marzeń o tym, że kiedyś nadejdzie taki moment, że w końcu zapracujesz sobie na tę prawdziwą miłość, szacunek i uznanie. Ktoś nareszcie uzna Twoją wyjątkowość i się nią zachwyci. Taki rodzaj historii z zakończeniem „i żyli długo i szczęśliwie”.
2. Iluzja ta najczęściej mieści się w zdaniu: „Jeśli (zrobię jeszcze) …….., to wtedy ………(nareszcie znajdę niczym nie przerwane spokój, miłość, bezpieczeństwo).
3. Iluzja trzyma nas w utknięciu, które nie pozwala nam na prawdziwą ocenę sytuacji. Chodzi o to, że świat i ludzie nie są w stanie zapewnić nieprzerwanego spokoju, dobrobytu i szczęścia. Jako dzieci musieliśmy wierzyć w to, że poza nami istnieje jakieś niewyczerpane źródło dobrobytu i dostaniemy się do niego tylko wtedy, gdy się wystarczająco dobrze o nie postaramy (najczęściej chodziło o dostęp do emocjonalnie niedostępnej mamy). Niestety jako dorosłe osoby nadal wierzymy w dziecięcą iluzję, że ten dobrobyt zapewni nam partner, praca, sprzyjające warunki, przyjaciel, dziecko, dom itp.
4. Jeśli nasze podstawowe potrzeby bycia widzianą, uznaną, kochaną miłością bezwarunkową nie były spełnione w dzieciństwie, to w dorosłości będziemy projektować te niezaspokojone potrzeby na naszych partnerów, dzieci, pracę i inne sytuacje życiowe. Te projekcje powodują wiele frustracji, ponieważ spodziewamy się, że kiedyś pewnego dnia spotkamy tą idealną osobę lub sytuację i w końcu będziemy szczęśliwe.
5. Rezygnacja z tej dziecięcej iluzji powoduje wycofanie projekcji naszych dziecięcych pragnień absolutnej miłości z naszych partnerów, szefów, przyjaciół, dzieci itp. Już nie musisz się tak bardzo starać o miłość z zewnątrz, możesz odnaleźć ją nareszcie w sobie. Dzięki temu:
– przestajesz szukać uznania dla siebie na zewnątrz
– przestajesz zadowalać innych mając nadzieję, że odpłacą ci za to idealną miłością
– przestajesz szukać tego właściwego miejsca, tej właściwej pracy, tego właściwego partnera, tej właściwej „rzeczy”, która naprawi całą sytuację
– przestajesz naciskać na to, żeby zrobić wszystko idealnie, aby inni mogli cię uznać
– uzmysławiasz sobie, że jesteś w porządku właśnie taka/i, jaka/i jesteś, nic nie musisz nikomu udowadniać
Jesteś nareszcie wolna/y i nareszcie możesz ruszyć do przodu taka/i, jaka/i jesteś z zasobami, które masz w sobie.
Rezygnacja z tej iluzji wymaga kilku ważnych kroków:
1. Słuchaj swojego ciała. Poznanie umysłem jest bardzo ważnym krokiem, ale prawdziwa transformacja dzieje się w ciele. Bycie w kontakcie ze swoim ciałem i prawdą jaką ono wyraża w każdej chwili (szczególnie jeśli chodzi o odczuwanie emocji).
2. Wyznaczanie granic. Odpowiadanie sobie na pytanie gdzie „ja” się kończę, a zaczyna się „ty”? Pozostawanie bezpieczną/nym nawet kiedy nie ma przy mnie drugiej osoby.
3. Odpuszczenie roli opiekuna dla innych. Nie ratujemy innych z ich trudnych sytuacji. Prawdziwe współczucie i empatia polega na uznaniu prawdy o drugiej osobie i jej trudzie (cierpieniu, zmaganiach). Będąc w roli ratownika nie uznajemy i nie zgadzamy się na cierpienie i trudy życia. Ratownik unika cierpienia w sobie i w innych próbując zagłuszyć je działaniem.
4. Rezygnacja z potrzeby umartwiania się nad sobą (bycia w roli ofiary). Jako ofiary nie widzimy pozytywnych rozwiązań sytuacji, kierujemy nasze oczy ciągle na zmagania i trudy życia. Zabieramy sobie tym samym pełne widzenie sytuacji, że w życiu oprócz trudów jest również dużo dobra. Przeżywanie życia jako pasma trudów podsyca naszą fałszywą nadzieję, że kiedyś (jak już będziemy wystarczająco dobrzy) ten trud się skończy i nareszcie osiągniemy spokój.
5. Pozwolenie sobie na poczucie straty związanej z rezygnacją z tej iluzji i poczucie emocji z tym związanych.
Pytania do pracy nad rezygnacją z dziecięcej iluzji:
1. Jak brzmi Twoja wersja dziecięcej iluzji: Pewnego dnia, kiedy (co konkretnego zrobisz, osiągniesz itp) …….,…………………………… to wtedy nareszcie …………………………………(poczuję spokój, nasycenie, ukojenie już nie będę musiała się tak starać, cierpieć, trudzić itp.)
2. Jakie historie opowiadałaś/eś sobie jako nastolatka/ młoda osoba dorosła „Pewnego dnia kiedy………….., to wtedy nareszcie………………….”
3. W jaki sposób dzisiaj możesz opisać tą iluzję „Kiedy………………………(zdobędę odpowiednią pracę, partnera, wybuduję dom, będę miała idealną figurę, będę uśmiechnięta itp.), to ……………..
4. W jaki sposób ta iluzja napędzała do tej pory Twoje działania, wybory? Co udało Ci się osiągnąć, przetrwać, kiedy byłaś/eś napędzan/y fałszywą nadzieją, że jak już to będziesz miał/a, to nareszcie będziesz szczęśliwa/y?
5. Jakie uczucia pojawiają się, kiedy myślisz o porzuceniu tej fałszywej nadziei? Czy pojawia się opór? Jeśli tak, to jaki? Te uczucia są do przeżycia i przyjęcia. Z tego miejsca, kiedy nasze uczucia są coraz bardziej zintegrowane z naszym prawdziwym JA dopiero możemy ruszać dalej do życia. Wtedy jesteśmy coraz bliżej siebie i żyjemy coraz bardziej na własnych warunkach.